Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

Drogi Muminkozerco,

Tue Dec 15, 2009, 3:47 PM
Dokładnie o 00.00 skończyłam oglądać Pana bajkę.
Oto dwa słowa, których muszę w tym miejscu użyć:
Dziękuję. Zostań.

Sądzę, że Pana słowa ( a propo czytania między wierszami ((wykład dot. filmów dla dzieci - przyp. autora)) ) nie sprawdzają się.

:bulletwhite: PS: Przepraszam, że nie byłam na projekcie, ale wczorajszy dzień nie należał do udanych.
:bulletwhite: PS2: Czy środek do konserwacji wypchanych ptaków zadziała także na panią od statystyki?
:bulletwhite: PS3: Fajnie, że nie 'zapycha' nas Pan faktami, które można łatwo zapomnieć.

Pozdrawiam serdecznie,
Azza

  • Mood: Artistic
  • Listening to: The Knife - The Captain
  • Watching: Mary&Max

*Facepalm*

Sat Nov 28, 2009, 4:34 PM
Od razu uprzedzam... To nie jest żadna aluzja ni odpowiedź ni nic.

Napisane kiedyś (2007 r) i stwierdziłam, że na mój obecny stan czucia jest wprost znakomite.

(Wbrew pozorom to wesoły wiersz ^^; )

Coś zginęło.
To tylko dusza,
tocząca krwawą pianę z mordy,
z jelitami plączącymi kroki i język.

To ta, która niegdyś zaufała... bezgranicznie.
Lecz serce rozbryzgło, wycieka uszami.
Komuś niechcący ochlapało garnitur i dłonie.
Na całe szczęście!

---

Ot co.
I tyle. :)
Zawżdy beznadziejny jest on.. ale sympatyczny mi się wydaje.
Mi dodaje otuchy ^^; Lubię go.

---

I to są szczyty. Gdy ma się bzika na punkcie własnej wymyślonej postaci D:
Tau i 69... *^^*
bo 133 jest zarezerwowany i bardzo mocno pilnowany :XD:

  • Mood: Obsessed
  • Listening to: Vermilion
  • Reading: Health research
  • Drinking: Beets and Carrot juice ( D: )

Frustracja...

Sun Nov 22, 2009, 4:36 PM
Zatem 21 urodziny odpłynęły... albo inaczej. Zaczęły się jako wielka, ociekająca dobrym humorem frustracja:

1) Mama uświadomiła mi, że błędy można naprawiać.
Szkoda tylko, że za błędy które popełniłam wstydzę się niemiłosiernie i wolę je zostawić w spokoju, a niżeli rozdrapywać wszystko od nowa...

2) To wstrętne uczucie, gdy człowiek nagle uświadamia sobie, że stracił coś naprawdę cennego, tylko dlatego, że było.. cenne. Nie wiem jak to inaczej nazwać jak nie skrajną głupotą.

3) A tak! Pierwszy wybór zazwyczaj jest słuszny.
No właśnie ;( ...

4) Ogólnie dzisiaj zdałam sobie sprawę jak szalenie irracjonalne są moje decyzje.
Zrobiłam sobie rachunek sumienia z większości mojego życia. Jak na razie jestem na minusie. To bardzo źle.

5) Chciałabym się cofnąć do jednego dnia, którego teraz strasznie żałuję a ściśle wiąże się z pkt 1, 2 i 3 ...
Móc naprawić coś tak istotnego. To moje życzenie urodzinowe.

6) Teraz nagle uświadomiłam sobie, że nigdy nie czułam się bardziej rozklekotana emocjonalnie jak teraz.

---
Reasumując...

-najczęściej popełniane grzechy w moim życiu:
*lenistwo
*obżarstwo
*pożądanie
*głupota rysowana z dziką premedytacją.

---
Krótki spis powstały pod wpływem emocji. Jak znajdę sobie coś mądrzejszego to szybko to zmienię.
---

  • Mood: Hopeless
  • Listening to: Vermilion
  • Reading: Health research
  • Drinking: Beets and Carrot juice ( D: )

Kartuzjanie

Thu Oct 1, 2009, 1:52 PM
W zakonie Kartuzjan obowiązują zasady zachowywania milczenia (z pewnymi wyjątkami), postu, pracy i przebywania w samotności (także z wyjątkami ;) ).
Charakterystyczną cechą jest ich zafascynowanie śmiercią, której poświęcają większość swoich modlitw i przemyśleń.

W Polsce kartuzi byli obecni od XIII wieku, a najstarszy klasztor powstał na Spiszu - Cartusia Vallis S. Antonii.


W 1381 Jan z Rusocina założył kartuzję pod Gdańskiem w Kartuzach - Paradisus Beatae Mariae. Fundacja kartuska w XVIII w. słynęła z bogactwa, wyrobu likieru i działalności charytatywnej.

Kościół kartuzjański koło Gdańska został zbudowany na wzór trumny.
Zakonnicy witali się słowami "Memento mori" - pamiętaj, że umrzesz.
Spali w trumnach.


Stat crux dum volvitur orbis!- Krzyż trwa, a świat się zmienia.

----
Emo widać nie jest jedynie wymysłem mody :XD: (żart sytuacyjny) (wiem wiem... to nie było śmieszne...)

Wybaczcie ale zakon ten nie daje mi jakoś spokoju... ^^;

  • Mood: Neglect
  • Listening to: Gotan Project - Una musica brutal
  • Reading: Jakub Wedrowycz - homo bimbrownikus
  • Watching: Cartoonz
  • Drinking: Beets and Carrot juice ( D: )

Ech... te robaki...

Sat Sep 26, 2009, 1:17 PM
Zatem krótko wstę;pem powiem:

Who is interested this text, use it: [link]
----

Po wstę;pie chciałam dodać, że dopadło mnie ogromne lenistwo i załamanie. Zatem nie możecie czepiać się już mojego fatalnego angielskiego :D HA!

----

Jedna z milszych rzeczy jakie trafiły mi się ostatnimi czasy to:

- zoo
- przygotowania do premiery
- premiera
- Emilka zrobiła mi jedzonko w pracy! To było naprawdę miłe *^^*

Już wyjaśniam.

Z zoo chyba nie ma nic do dodania. Wystarczy looknąć na jedną z fot na galerii ;)

Jeżeli chodzi o premierę to cóż... Same przygotowania dały mi niemałą frajdę. A wszystko zaczęło się od małego forum (( DZIĘKI MAMA-ZEN! :* ^/////^ )) przez które popadłam w ogromną manię. Nie mogąc doczekać się premiery namawiałam najbliższe kumpele i kumpli na małego cosplaya ;P Wyszło jak wyszło - średnio - ale zabawy było oj było...
Na przykład:
(D)orota przygotowuje swoją pasiastą bluzkę naszywając na nią numerek 6. (K)laudia popatrzyła na swoją (bardzo rozciągliwą;) tunikę i stwierdziła że sama sobie nie poradzi. Dobra Dorota zgodziła się pomóc, musiałam mieć tunikę na sobie podczas przyszywania, gdyż inaczej numerek z papieru mógłby ulec zniszczeniu. I tak oto zaczęła się miło konwersacja:
(D): Sry, ale żeby to przyszyć muszę złapać cię od tyłu. Muszę podwinąć ci od dołu tunikę, inaczej wyjdzie krzywo
(K): Jeżeli sprawi ci to przyjemność...? :>
(D): Nie.
(K): Ok.
(D): *dorota podwija tunikę*
(K): *zrobiło mi się gorąco* To ja zasłonię *zakryła pupę rencami*
(D): ... widzę twoje dupsko
(K): Kurczę, to nawet Malwa nie widziała moich pośladków *stwierdziłam z uznaniem*
(D): To teraz możemy zostać prawdziwymi przyjaciółkami! Podstawowe kryterium właśnie zaliczyłyśmy!
(Ogólny LOL :D)
Podobne zdarzenie tego samego dnia z tej samej okazji. Dorota robiła mi coś z twarzą, chyba pudrowała czy coś... A ona ma miły zwyczaj noszenia bluzek z dużym dekoltem (koleżanka po prostu wygrała wyścig genetyczny i ma co pokazać ;) ). I miała na sobie tą pasiastą koszulkę i ten kluczyk na szyi... I jak katowała mi twarz to strasznie ciężko było mi się skupić na tym kluczyku... Albo inaczej. Próbowałam wszystkie swoje myśli skierować na ten kluczyk a nie to co leży poza jego jestestwem :D

A w tym miejscu pragnę podziękować Pani, która użyczyła nam śliwek ze swojego drzewa! Ciasta wyszły kapitalne i dzięki Pani życzliwości miałyśmy co jeść po premierze! (ach biedni studenci) ;D
---
Premiera a konkretniej po... Nasze wrażenia (mam to nagrane, nie wywiniecie się XD):
Malwina: "Nie wiedziałam, że jestem takim debilem. Że się poświęcam dla niewiadomo czego."
Klaudia: "Jak "niewiadomoczego"??? To był "9"! To był nasz... wybawiciel."
Malwina: "Dla mnie nie!"
Hiro: "To był i d i o t a!"
Klaudia: "ok.. *nerwowy śmiech* Dobra! Teraz 6."
Dorota: *psychopatyczny szept* "... trzeba iść do źródła... musimy iść do źródła."
Hiro: "Ja pierdziele, zaczynam się bać." (może się mylę, ale słyszałam lekką nutkę podziwu w jego głosie :P )
Klaudia: "OK? To niedoszły Zero?" (czyli Hiro, bo chciał być 0 ;))
Hiro: "0 reportażu! :D " *tu zrobił gest 'mów do ręki'*
Klaudia: "Ale..? Halo! ok. 3?"
Agata: "Orzeszka?"
Klaudia: "Oook... E, ja jako 6, powiem, że film był zaje..." *tu wcięła się Malwina i mnie zagłuszyła :D
Malwina: "Fajny był 2!"
Klaudia: "...poruszający... Nie! 5 był najlepszy." (<3 mrrrr)
Malwina: "5 był najlepszy, tak" *uznanie*
Klaudia: "Był taki: *kciuk w górę*. To pa!"
----
Ale i tak każdy miał doła. Dorota i ja byłyśmy bliskie płaczu, a Malwina i Hiro wciąż gadali. A Agata wcinała orzeszki ^^;
----

Co do śniadanka w pracy to cóż... Ogólnie ludziom znany jest mój nawyk, że dzielę się jedzeniem tylko z ludźmi których lubię :D Wszak na moją łaskę trza sobie zasłużyć (blah blah blah) (tak naprawdę jestem łatwa do przekupienia: wystarczy że Ty pierwszy dasz mi jedzenie!) No i Emilka dała. I to jakie! Takiego pycha placuszka z kremikiem i dżemkiem *^^* mmmm....
No i Emila wkupiła się w łaski me i od jakiegoś czasu robimy sobie wspólnie śniadanka w pracy.
To naprawdę cudownie miłe, gdy się przychodzi w takim paskudnie nienajlepszym nastroju!

----

Powoli chyba zaczynam doceniać swoje chore emocjonalne podejście do życia.
Zaczynam lubić ludzi.

  • Mood: Approval

Journal History

Site Map