Zatem krótko wstę

em powiem:
Who is interested this text, use it:
[link]----
Po wstę

ie chciałam dodać, że dopadło mnie ogromne lenistwo i załamanie. Zatem nie możecie czepiać się już mojego fatalnego angielskiego

HA!
----
Jedna z milszych rzeczy jakie trafiły mi się ostatnimi czasy to:
- zoo
- przygotowania do premiery
- premiera
- Emilka zrobiła mi jedzonko w pracy! To było naprawdę miłe *^^*
Już wyjaśniam.
Z zoo chyba nie ma nic do dodania. Wystarczy looknąć na jedną z fot na galerii

Jeżeli chodzi o premierę to cóż... Same przygotowania dały mi niemałą frajdę. A wszystko zaczęło się od małego forum (( DZIĘKI MAMA-ZEN! :* ^/////^ )) przez które popadłam w ogromną manię. Nie mogąc doczekać się premiery namawiałam najbliższe kumpele i kumpli na małego cosplaya

Wyszło jak wyszło - średnio - ale zabawy było oj było...
Na przykład:
(D)orota przygotowuje swoją pasiastą bluzkę naszywając na nią numerek 6. (K)laudia popatrzyła na swoją (bardzo rozciągliwą

tunikę i stwierdziła że sama sobie nie poradzi. Dobra Dorota zgodziła się pomóc, musiałam mieć tunikę na sobie podczas przyszywania, gdyż inaczej numerek z papieru mógłby ulec zniszczeniu. I tak oto zaczęła się miło konwersacja:
(D): Sry, ale żeby to przyszyć muszę złapać cię od tyłu. Muszę podwinąć ci od dołu tunikę, inaczej wyjdzie krzywo
(K): Jeżeli sprawi ci to przyjemność...? :>
(D): Nie.
(K): Ok.
(D): *dorota podwija tunikę*
(K): *zrobiło mi się gorąco* To ja zasłonię *zakryła pupę rencami*
(D): ... widzę twoje dupsko
(K): Kurczę, to nawet Malwa nie widziała moich pośladków *stwierdziłam z uznaniem*
(D): To teraz możemy zostać prawdziwymi przyjaciółkami! Podstawowe kryterium właśnie zaliczyłyśmy!
(Ogólny LOL

)
Podobne zdarzenie tego samego dnia z tej samej okazji. Dorota robiła mi coś z twarzą, chyba pudrowała czy coś... A ona ma miły zwyczaj noszenia bluzek z dużym dekoltem (koleżanka po prostu wygrała wyścig genetyczny i ma co pokazać

). I miała na sobie tą pasiastą koszulkę i ten kluczyk na szyi... I jak katowała mi twarz to strasznie ciężko było mi się skupić na tym kluczyku... Albo inaczej. Próbowałam wszystkie swoje myśli skierować na ten kluczyk a nie to co leży poza jego jestestwem
A w tym miejscu pragnę podziękować Pani, która użyczyła nam śliwek ze swojego drzewa! Ciasta wyszły kapitalne i dzięki Pani życzliwości miałyśmy co jeść po premierze! (ach biedni studenci) ;D
---
Premiera a konkretniej po... Nasze wrażenia (mam to nagrane, nie wywiniecie się XD):
Malwina: "Nie wiedziałam, że jestem takim debilem. Że się poświęcam dla niewiadomo czego."
Klaudia: "Jak "niewiadomoczego"??? To był "9"! To był nasz... wybawiciel."
Malwina: "Dla mnie nie!"
Hiro: "To był i d i o t a!"
Klaudia: "ok.. *nerwowy śmiech* Dobra! Teraz 6."
Dorota: *psychopatyczny szept* "... trzeba iść do źródła... musimy iść do źródła."
Hiro: "Ja pierdziele, zaczynam się bać." (może się mylę, ale słyszałam lekką nutkę podziwu w jego głosie

)
Klaudia: "OK? To niedoszły Zero?" (czyli Hiro, bo chciał być 0

)
Hiro: "0 reportażu!

" *tu zrobił gest 'mów do ręki'*
Klaudia: "Ale..? Halo! ok. 3?"
Agata: "Orzeszka?"
Klaudia: "Oook... E, ja jako 6, powiem, że film był zaje..." *tu wcięła się Malwina i mnie zagłuszyła

Malwina: "Fajny był 2!"
Klaudia: "...poruszający... Nie! 5 był najlepszy." (<3 mrrrr)
Malwina: "5 był najlepszy, tak" *uznanie*
Klaudia: "Był taki: *kciuk w górę*. To pa!"
----
Ale i tak każdy miał doła. Dorota i ja byłyśmy bliskie płaczu, a Malwina i Hiro wciąż gadali. A Agata wcinała orzeszki

----
Co do śniadanka w pracy to cóż... Ogólnie ludziom znany jest mój nawyk, że dzielę się jedzeniem tylko z ludźmi których lubię

Wszak na moją łaskę trza sobie zasłużyć (blah blah blah) (tak naprawdę jestem łatwa do przekupienia: wystarczy że Ty pierwszy dasz mi jedzenie!) No i Emilka dała. I to jakie! Takiego pycha placuszka z kremikiem i dżemkiem *^^* mmmm....
No i Emila wkupiła się w łaski me i od jakiegoś czasu robimy sobie wspólnie śniadanka w pracy.
To naprawdę cudownie miłe, gdy się przychodzi w takim paskudnie nienajlepszym nastroju!
----
Powoli chyba zaczynam doceniać swoje chore emocjonalne podejście do życia.
Zaczynam lubić ludzi.